Termo-zabieg do włosów z czepkiem - Korean Energy

20 kwietnia 2020

Zapewne pamiętacie wpis o kosmetykach koreańskich . W nim znalazła się mała informacja odnośnie maski do włosów, którą zakupiłam wraz z innymi kosmetykami. Maska a właściwie termo-zbieg do włosów z czepkiem czekał na swoją kolej dość długo, aż w końcu postanowiłam zrobić sobie dzień domowego SPA i między innymi użyłam go. Czy jestem zadowolona? Czytajcie dalej...



Termo-zabieg do włosów z czepkiem - Korean Energy

Lubię takie jednorazowe kosmetyki, bo wiem, że wszystko wykorzystam od razu i nic się nie zmarnuje. Kupując termo-zabieg do włosów mamy jedno opakowanie podzielone na dwie części.

W jednej znajdziemy maskę, która ma przepiękny zapach. A co najważniejsze utrzymuje się on na włosach nawet po wysuszeniu. Konsystencja kosmetyku jest kremowa, idealna do rozprowadzania na włosach. Jednym minusem jest jej ilość, ale z tego co widziałam po opiniach to jest chyba tylko moje zdanie. Niby mam krótkie włosy ale wydaje mi się, że zbyt mało tej maski było w saszetce.

W drugiej części saszetki znajdziemy czepek na włosy.

Aplikacja kosmetyku jest bardzo łatwa. Najpierw myjemy włosy tak jak to robimy każdego dnia,  lekko osuszamy ręcznikiem a następnie rozczesujemy. Po tym nakładamy maskę na włosy i zakładamy czepek. Dla lepszego efektu można nałożyć jeszcze ręcznik na głowę. Należy trzymać to wszystko na włosach od 10 do 15 minut w zależności od długości włosów. Następnie spłukujemy kosmetyk i suszymy suszarką.

Teraz zastanawiacie się co z efektem? Już biegnę z informacjami. Maskę trzymałam na włosach 10 minut, ale z perspektywy czasu stwierdzam, że mogłam nieco dłużej. Włosy się dobrze rozczesywały, nie były poplątane. Po wysuszeniu niestety nie zauważyłam nawilżenia. W sumie to nic się nie zmieniło - takie jakie miałam włosy przed maską, takie miałam i po niej. A szkoda, bo oczekiwałam czegoś więcej niż tylko ładnego zapachu. Jeżeli ktoś chce mieć większą objętość włosów - to maska dla Was. Włosy się strasznie puszyły (bardziej niż zazwyczaj). Nie prostowałam ich, tylko poszłam spać w takich jakie miałam i na drugi dzień szok. Po puszeniu się ani śladu. Włosy są ładne, sypkie, proste - takie jakie lubię.

Moja ogólna opinia - maskę kupiłam za 5,99 w Biedronce, więc za tak niską cenę warto wypróbować ją i samemu stwierdzić czy polubimy się z tym kosmetykiem czy też nie. Ja z wielką przyjemnością kolejny raz po nią sięgnę pod warunkiem, że cały zabieg będę wykonywała tuż przed spaniem. I tym razem potrzymam ją na głowie o wiele dłużej. 

4 komentarze:

  1. Ojj wybrałabym się do beidronki ! Tyle tam fajnych nowości, jestem ciekawa tego zabiegu i dostosuje się do twoich rad

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęciłaś mnie do przetestowania :) jakie plany na dziś ?

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez My pastel life