#34 M.Witkiewicz, A.Rogoziński - "Biuro M"

11 lutego 2020

Od kiedy przeczytałam książkę Magdaleny Witkiewicz - "Ósmy cud świata", wiedziałam, że z wielką przyjemnością przeczytam kolejne pozycje tej autorki. Gdy w moje dłonie wpadło mi "Biuro M", wiedziałam, że wieczór spędzę w miłym towarzystwie. W momencie, gdy książka była premierą czytałam wiele recenzji na jej temat, dlatego z wielką chęcią zatopiłam się w lekturze.

M.Witkiewicz, A.Rogoziński - "Biuro M"

"Biuro M" to książka o ludziach poszukujących miłości. Barbara jest informatyczką i ma za sobą bagaż pełen doświadczeń. Żyje w miejscu, które przypomina jej o byłych partnerach, więc postanawia przeprowadzić się do Miasteczka. Zabiera ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy i jedynego mężczyznę w jej życiu - kota Puszysława. Będąc w nowym miejscu trafia na ogłoszenie związane z pracą. Postanawia zgłosić się - okazuje się, że jest to praca w Biurze Matrymonialnym. 

Jacek - drugi bohater książki również nie miał szczęścia w miłości, dlatego postanowił przeprowadzić się do Miasteczka. Los sprawia, że i on trafia do Biura Matrymonialnego, w którym zaczyna pracę.

Estera - koleżanka Basi z dzieciństwa. Na pozór lubiana, w rzeczywistości 'żmija'. Między innymi przed nią Basia uciekła z poprzedniego miejsca zamieszkania, ponieważ kobieta odbiła jej trzech narzeczonych. 

Od tamtej pory Barbara ucieka przed mężczyznami. Nie tylko swoimi byłymi! Po tym co ją spotkało przestała wierzyć w prawdziwą miłość i przyjaźń. 

Basia i Jacek nie traktują swojej pracy poważnie. Nie wierzą, że takie biuro może połączyć dwoje osób tak mocno, że się oni w sobie zakochają. Mimo wszystko pracują jak należy i dają z siebie wszystko, by zadowolić klientów i szefową, która nie jest łatwą osobą. Po czasie okazuje się, że praca w biurze może okazać się fascynująca a przede wszystkim pełna niespodzianek. 

Niestety jest jeden minus - zakończenie, którego zupełnie się nie spodziewałam. Z wielką chęcią przeczytałabym kolejną część przygód Jacka, Basi i innych... Wydaje mi się, że gdyby książka została zekranizowana - mogłaby powstać fajna, luźna, babska komedia. 

2 komentarze:

  1. Szkoda, że zakończenie inne niż się spodziewałaś, ale tak to niestety często bywa w książkach. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy inne zakończenie to minus? Nie raz się zdarza, że historia nie kończy się tak, jak to jakbym chciała, ale bardzo rzadko taki element psuje mi ogólny odbiór treści.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez My pastel life