#29 Gabriela Gargaś - "Szczęście przy kominku"

03 stycznia 2020

W długie i chłodne wieczory, szczególnie te tuż przed Świętami, uwielbiam czytać książki. Muszą one być lekkie, ze śniegiem i dobrocią w tle. Taka właśnie jest pozycja Gabrieli Gargaś. "Szczęście przy kominku" to niezwykle ciepła a przede wszystkim wywołująca uśmiech na twarzy opowieść. Tu znajdziemy wiele problemów, które sami przeżywamy, bądź ktoś z naszych bliskich. Ta książka pokazuje, że z każdego problemu da się wyjść, gdy ma się obok szczere, troskliwe osoby. 

Gabriela Gargaś - "Szczęście przy kominku"

Bunia, sędziwa staruszka dawno temu założyła antykwariat. Zależało jej, aby oprócz książek panowała domowa, rodzinna atmosfera. Wpadła więc na pomysł, że swoich gości będzie raczyła domowym ciastem, pysznymi zimowymi herbatami oraz smacznymi kawami. A co najważniejsze, na środku stanie kominek, który wprawi każdego w dobry nastrój. Jak sobie wymarzyła, tak też zrobiła. "Antykwariat z książką i kawą" działał prężnie z czego Bunia była bardzo zadowolona.
Ta kobieta miała coś takiego w sobie, że potrafiła nie tylko jednoczyć ludzi, ale także każdy kto pojawił się chociaż na chwilę w jej królestwie - wracał ponownie, nie tylko na ciepły napój, ale także po to, aby się wyżalić i usłyszeć jakieś dobre słowo. 
W tej niby zwyczajnej powieści znajdziemy historię młodego małżeństwa, które zmaga się z trudami swojego związku i nieplanowanej ciąży. Poznamy samotną matkę, która opiekuje się ukochanym dziadkiem. Zobaczymy jak samotny mężczyzna opiekuje się dorastającą córką. A na koniec poznamy młodego mężczyznę, który nie odnajduje szczęścia ani w miłości ani w pracy, którą wykonuje. 
Każdą z tych osób będzie łączyło jedno - Antykwariat i Bunia, do której będą zachodzili. Czy dobre rady właścicielki przemiłej kawiarenki będą pomocne? Czy los tych osób się w jakiś sposób odmieni? Musicie przeczytać książkę! 
Sama chciałabym się znaleźć w tak ciepłym i miłym miejscu jakie jest opisane w książce. Jest jeden minus. Rzecz, która mnie bardzo denerwowała w książce. Jest nią słowo - dziadziuś. Zostało ono zbyt często użyte i to dokładnie w takiej formie jak napisałam. A przecież jest tyle ładnych określeń na dziadka. Mimo tego, książka warta jest przeczytania.

2 komentarze:

  1. Fantastycznie ciepły, uroczy i rodzinny opis książki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ksiazka zapowiada sie bardzo ciekawie, idealna na chlodny wieczor :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez My pastel life