12:09

Wymarzone M4 - czyli jak kupiliśmy idealne dla nas mieszkanie.

Wstaję leniwie z łóżka i spoglądam przez okno. Widok może nie jest idealny, lecz dla mnie przyjemny. Wychodzę na balkon, a tam wita mnie wschód słońca i lekki powiew wiaterku. Zamykam oczy i delektuję się nim. Biegnę do kuchni, robię szybką kawę, wracam na balkon. Mnóstwo zieleni sprawia, że poranek staje się niezwykle przyjemny. W oddali słychać śpiew ptaków - to sprawia, że pojawia się uśmiech na mojej twarzy. Gdy nadchodzi wieczór przenoszę się do ulubionego miejsca w naszym domu, do miejsca gdzie rozpoczynam i kończę każdy dzień - do sypialni. To w niej podziwiam zachody słońca. 
Półtora roku minęło od kiedy mieszkamy we własnym M4, mimo tego każdego dnia zachwycam się nim. Może nasze mieszkanie nie jest idealne, ale jest nasze. To właśnie tu czujemy się najlepiej, to tu spełniamy swoje marzenia, snujemy plany, sprzeczamy się i godzimy. To tu miłość przelewa się litrami. A według mnie to jest najważniejsze! 

"Wolę mieć skrom­ne mie­szka­nie, pachnące chle­bem i szczęściem rodzin­nym niż willę z trze­ma ba­sena­mi, w której nig­dy nie za­mie­szka be­zin­te­resow­na miłość.."






Długo zastanawialiśmy się nad kupnem mieszkania. W końcu po wielu miesiącach rozmów, wypisywania za i przeciw stwierdziliśmy, że konieczne jest to, aby w końcu mieć coś swojego. Mieliśmy dość wynajmowanych mieszkań, ciągłych podwyżek wynajmu oraz tego, że nic nie możemy zrobić bez pozwolenia właściciela. Mimo wszystko wytrzymaliśmy trzy przeprowadzki. Każde z poprzednich mieszkań można powiedzieć, że spełniało w pewnym sensie nasze oczekiwania, lecz stwierdziliśmy, że czwartym mieszkaniem będzie już nasze własne. I tak też się stało. By znaleźć odpowiednie mieszkanie nie musieliśmy szukać długo. Druga ofert, którą zaczęliśmy przeglądać zainteresowała nas do tego stopnia, że po kilku minutach zadzwoniliśmy do biura nieruchomości w celu umówienia się na obejrzenie naszego przyszłego M4.  Termin był ustalony, teraz przyszło nam czekać na TEN DZIEŃ. Czas dłużył się strasznie, te cztery dni tak wolno leciały...

KTÓRE PIĘTRO?
Gdy nadszedł czas, w którym mieliśmy udać się pod wskazany adres byłam pełna nadziei, ale też obaw. W końcu to trzecie piętro bez windy - obawiałam się, że wchodzenie będzie mnie przerastało. Szukając mieszkania na wynajem specjalnie zwracaliśmy uwagę na piętro i braliśmy to położone najniżej. I tak przez pięć lat mieszkania w Gdyni przerobiliśmy parter, pierwsze piętro, drugie, aż w końcu wylądowaliśmy na trzecim.
Weszłam na górę (nie powiem, było troszkę ciężko) i stwierdziłam, że chyba z czasem się przyzwyczaję. Tak też się stało. Dzisiaj idąc po schodach nawet nie zauważam kiedy jestem pod drzwiami swojego mieszkania. Częste wchodzenie i schodzenie to również idealny trening dla nóg i pośladków. Oczywiście w jakimś minimalnym stopniu. Widzicie, z każdej sytuacji jest jakieś wyjście i ze wszystkiego idzie wyciągnąć jakieś plusy. Chcecie inne zalety mieszkania gdzieś wyżej? Proszę bardzo... Okna naszego mieszkania wychodzą na wschód i zachód. Wyobraźcie sobie te widoki z rana i wieczora. Mieszkając niżej, nie zobaczyłabym pięknego wschodu słońca o czwartej czy piątej nad ranem. A zachody? Idealnie ogląda się je z sypialni. Kolejnym plusem jest czystość na klatce. W jesienne i zimowe dni, kiedy jest plucha za oknem na naszym piętrze jest zawsze czysto (wszystkie brudy z butów zostają na niższych piętrach), dzięki temu wchodząc do mieszkania nie brudzimy sobie. 

RYNEK WTÓRNY
W momencie, gdy padła decyzja o zakupie mieszkania zaczęło się zastanawianie jakie wybrać - czy mieszkanie od dewelopera czy z rynku wtórnego. Na samym początku stawialiśmy na nowe budownictwo, nawet jeździliśmy oglądać takie mieszkania. Mają one wiele plusów - młode sąsiedztwo, nietypowy układ mieszkań, szeroka klatka, winda. Niestety każde z tych mieszkań posiadało salon z aneksem. To był wielki minus dla nas. Zależało nam aby kuchnia i salon były osobno. Nie wyobrażam sobie gotować obiad, mieć w kuchni hmm artystyczny nieład oraz zlew pełen naczyń, a tu nagle przychodzą znajomi w odwiedziny. Czułabym się bardzo niekomfortowo w takiej sytuacji. Wydaje mi się, że osobna kuchnia to najlepsze rozwiązanie, poza tym gotując obiady można (o ile się ma) zamknąć drzwi i nasze mieszkanie jest wolne od czasami brzydkich zapachów (np. takich jakie wytwarzane są podczas gotowania kapusty). W aneksie tak się nie da, chcąc czy nie zapach pozostaje i trzeba czekać aż się mieszkanie wywietrzy całkowicie. 

SĄSIEDZI
Rozmawiając z właścicielami (teraz już byłymi) oczywiście padały pytania również o sąsiadów oraz okolice. Zależało nam, aby nasze otoczenie było przyjazne nie tylko dla nas, ale także dla osób, które będą nas odwiedzały. Dowiedzieliśmy się, że w naszej klatce mieszkają raczej starsi ludzie, a Pani, która mieszka na przeciw nas (na piętrze są dwa mieszkania) często wyjeżdża, więc będziemy praktycznie sami. Okolica w miarę spokojna, z dużą ilością zieleni i zwierząt - piesków i kotków (wieczorami można zauważyć dziki pod blokiem). Bardzo nam się te informacje przydały i  spodobały. Poznając osobiście sąsiadów okazało się, że faktycznie są starszymi, bądź w średnim wieku ludźmi bardzo przyjemnymi i uczynnymi. 

DALEJ OD CENTRUM, BLIŻEJ PRACY
Przeglądając ogłoszenia sprzedaży mieszkań wybieraliśmy takie, które są jak najbliżej morza oraz miejsca pracy. Lubimy spokój, więc zależało nam, aby nasze mieszkanie znajdowało się w takim miejscu, gdzie nie ma dużego ruchu oraz jest w miarę spokojnie. Tak też się stało. Do najbliższej plaży mamy 3km, więc to idealna odległość na mały spacerek. Plusem jest to, że plaża jest dość kameralna i spokojniejsza niż ta w centrum. Odległość miejsca pracy od miejsca zamieszkania jest również zadowalająca - można pójść spacerkiem, bądź wykonać krótki poranny trening i pobiec, bo to tylko 3km. 

OKOLICA
Jak już wspominałam okolica, w której mieszkamy jest spokojna. Z każdej strony bloku mamy mnóstwo zieleni. Najważniejsze jest to, że w pobliżu znajduje się wszystko czego potrzebujemy - sklepy (Biedronka, Lidl, Kaufland, sklepiki osiedlowe) w promieniu 500 metrów. Przychodnia, Przedszkole, Apteka, Poczta, Lecznica Zwierząt, kilka przystanków autobusowych. Wydaje nam się, że wybraliśmy mieszkanie w idealnym miejscu bo wszędzie mamy blisko, a przede wszystkim w najbliższej okolicy znajdziemy to samo co znajduje się w centrum, tyle że tam wszystko porozrzucane jest w odległości wielu kilometrów. 

M4
Od samego początku wiedzieliśmy, że mieszkanie musi być albo 3-pokojowe, albo 4-pokojowe. Takich też szukaliśmy. Mieszkanie dwupokojowe było dla nas za małe (wiedzieliśmy to z doświadczenia). Trafiliśmy idealnie, bo to w którym mieszkamy na 63m2 i posiada trzy pokoje, osobno wc i łazienkę oraz kuchnię. Najfajniejszy w tym wszystkim jest duży salon (24m2), który jest tak jakby podzielony na dwie części (za pomocą małych ścianek, wystarczy, że wstawimy na środek drzwi przesuwane i dzięki temu możemy uzyskać dodatkowy pokój). W jeden części mamy stół z krzesłami i dużą szafę i możemy powiedzieć, że dzięki temu mamy jadalnię. Druga część salonu, ta większa to część wypoczynkowa z narożnikiem, telewizorem, kominkiem. O narożniku możecie poczytać tu  --> Misja salon - narożnik <--, kolor ścian uległ zmianie, teraz mamy szare. Wpis był opublikowany zaraz po wprowadzeniu się do mieszkania dlatego kolor różni się do aktualnego. 

Kupno mieszkania, a przede wszystkim znalezienie idealnego wydaje się być procesem długotrwałym a czasami nawet niemożliwym, bo nie zawsze spełnia nasze wszystkie oczekiwania. Nam się to udało! Znaleźliśmy mieszkanie takie jakie chcieliśmy i to już przy drugiej próbie! To się nazywa mieć szczęście. 


9 komentarzy:

  1. bardzo podoba mi się cytat, który przytoczyłaś na początku wpisu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sami teraz stoimy z decyzją o kupnie mieszkania, inspirujący wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miłość przelewa się litrami - piękne! A co do miłości do własnego miejsca na ziemi i szału z jego urządzaniem, ulepszaniem itp, w jaki często na początku wpadamy, to zaprzyjażniona architektka powiedziała mi, że według niej działają w nas hormony - podobnie jak w ptakach odzywa się w nas instynkt zakładania gniazda. Serio!

    OdpowiedzUsuń
  4. Długo znają Wam remont? Ja właśnie czekam na swoje i szybko chciałabym się tam wprowadzić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja całe życie w bloku z rodzicami mieszkałam. A teraz ma ogród i nigdy do bloku nie wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  6. To wchodzenie po schodach może wyjść na dobre :) Poprawa kondycji i zgrabne nogi murowane :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja właśnie będę kupowała mieszkanie, więc przydatny wpis!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mogę czytać takich postów. Boże ja też chcę mieć swoje własne mieszkanie :( Ps. Cieszę się, że Ci się udało

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 My World by Dagmara Rek , Blogger