Związek na odległość - wywiad z Anią, przyszłą żoną marynarza.

Wiele par/małżeństw żyje na odległość. Najczęściej do wyjazdu zmusza ich sytuacja finansowa. Wiadomo - za granicą można więcej zarobić, lecz.. czasu bez rodziny nikt nie odkupi i za żadne pieniądze. Inni są z wyboru w związkach na odległość, a jeszcze inni nie mają wyjścia i musza mieszkać osobno ze względu na wiek, rodziców, szkołę... Rozstania bywają bolesne, powroty są pełne radości. Postanowiłam zapytać młode żony, matki, dziewczyny jak radzą sobie z samotnością, co robią, aby nadal ich miłość trwała. Zapraszam do przeczytania wywiadu z Anią, narzeczoną marynarza.

Zapraszam do śledzenia strony, codziennie będzie pojawiał się nowy wywiad.




1. Opowiedz coś o sobie.

Nazywam się Ania, mam 29 lat i mieszkam od 4 lat w Koszalinie razem z moim narzeczonym Adrianem.

2. Ile czasu jesteś ze swoim partnerem? 
W sierpniu tego roku minęło 11 lat od kiedy jesteśmy razem.

3. Jak się poznaliście? 
Poznaliśmy się na jednej z dyskotek. Ja miałam wtedy 18 lat a Adrian 20. Od dawna mi sie podobał, a ja jemu, ale długi czas tylko kręciliśmy się koło siebie, bo jakoś jedno oniersmielało drugie :)

4. Co sprawiło, że partner zdecydował się wyjechać? 
Gdy zaczęliśmy ze sobą być narzeczony zaczynał wtedy studiować na Akademii Morskiej  w Szczecinie. Już w trakcie studiów zaczął pływać lecz wtedy to był krótki czas ponieważ pływał na promach także rozłaka trwała zaledwie 4 tygodnie. Teraz pływa na 8 tygodniowe kontrakty. Czasami gdy coś nie pójdzie jak trzeba potrafi wrócić nawet po ponad trzech miesiącach. Na początku naszej znajomości przeraziło mnie to, że bedzie pływał, lecz pocieszał mnie tym, że postara się znaleźć prace na lądzie, bo sam nie chce pływać, a decyzje o szkole morskiej w sumie podjął pod wpływem rodziców. Jednak gdy okazało się, że jednak nie jest łatwo nigdzie indziej zarobic tyle pieniędzy by jakoś godnie żyć postawnowił, że będzie pływał i zaczął się coraz bardziej kształcić.

5. Ile kilometrów Was dzieli? 
Teraz znajduje się w Angoli gdzie dzieli nas dokładnie 7284 km. :(  Wolałabym by jednak to bylo trochę bliżej, bo sama swiadomość, że znajduje się taki szmat drogi odemnie jest bardzo przytłaczająca.

6. Jak radzisz sobie z rozłąką? 
Jeśli chodzi o rozłąke nie jest łatwo. Czasami wydawało mi sie, że to kwestia przyzwyczajenia, Jednak w moim przypadku jest tak, ze z każdym wyjazdem gorzej to znoszę. Mam już dość bycia samej. Często brakuje mi narzeczonego. Gdy jest na statku odliczam dni do powrotu. Gdy wraca, gdzieś w środku ciągle czuje lęk, że jednak niedługo znów będziemy jeżdzić robić zakupy, listę co ma wziąć na statek i zacznie sie pakowanie a potem znów to przykre pożeganie na lotnisku w Gdańsku i wracam sama do domu. Zawsze podczas jazdy na lotnisko Adrian jakoś próbuje żartować i za każdym razem pada tekst "wieziesz mnie na lotnisko i zostawisz mnie tam jak kota w worku samego ". Tak niestety to wygląda :( Rozłąka jest dla mnie bardzo ciężka. Po tygodniu nieobecności narzeczonego dopiero na nowo "uczę się" być sama.

7. Co robisz, czym się zajmujesz, gdy Twój partner jest poza domem? 
Gdy mój partner jest poza domem z racji tego, że nie pracuje od jakiegoś czasu, jadę na jakiś czas do rodziców, przyjaciólki. Często też odwiedzam inne marynarzowe na okolo tydzień i razem czekamy na swoich M :)

8. Jak często się kontaktujecie? 
Kontakt mamy praktycznie każdego dnia. Czasami zdarza się, że nie ma na statku internetu gdy gdzies płyną, także nie mamy kontaku przez pare dni. Zwykle jednak codziennie kontaktujemy się przez telefon, maile i komunikatory takie jak Viner czy messenger.

9. Czy w Waszym związku są kłótnie?
Jak w każdym związku tak i w naszym zdarzaja się kłotnie. Zwykle własnie gdy narzeczony jest na statku. często stres spowodowany tym, iż narzeczony ma masę pracy i jest już długo poza domem zdarza się nam pokłócić. Czasem z kolei ja, gdy mam już dośc bycia samej, lub dowiem się, że musi zostac dłużej na statku wybucham.

10. Opowiedz o Waszych sposobach na rozwiązywanie tych kłótni 
Staramy się jakoś dogadać, choć nie jest to tak łatwe jak gdyby był tutaj. Zostają nam wtedy tylko maile albo telefon.

11. Czy zastanawiałaś się nad tym, aby przeprowadzić się tam, gdzie jest Twój partner?
Nie ma mozliwosći bym przeprowadziła się do nojego partnera, gdyż pływa a zabranie ze sobą swojej kobiety nie wchodzi w grę :)

12. Jak wygląda Wasze życie, dni po powrocie partnera do domu?
Gdy partner jest na statku często mówi mi, że wtedy marzy nawet o tym, by chociaż móc wyjść ze mną na głupie zakupy do marketu. Z racji tego, że nie może wyjśc ze statku po powrocie do domu chce wszędzie jechać i wszystko zobaczyć. Jeżdzimy wtedy na różne wycieczki autem do innych państw lub wsiadamy w samolot i lecimy do ciepłego, by dobrze mógł sobie wypocząć i się zrelaksować, nie myśląc o stresie w pracy. Staramy się miło spędzić jego powrót do domu, bo oboje wiemy, że prz\yjedzie ten czas gdy znów będzie trzeba się pakować i jechać.

13. Jakie są dobre strony związków na odległość? (według Ciebie)
Dobrych stron związku na odległośc jest znacznie mniej niż tych złych. Do dobrych mogę zaliczyć to, że czasem rozłąka dobrze robi. Można za sobą zatęsknić i wtedy każdy otrzymany mail sprawia taką prrzyjemnośc jak wtedy gdy dostało się smsa na początku związku. Piekne są chwile gdy stoje na lotnisku i dostaje smsa "Kotku już wylądowałem. Czekam na torbę i zaraz Cię przytule" i ta chwila gdy go już widzę i wali mi tak bardzo serce a ręce się pocą i łzy płyną jak grochy. Takie łzy szczęscia, że wrócił cały i zdrowy, że już go mam dla siebie i przez 2 miesiące będzie blisko.  Dobrą stroną też są zarobki, bo nie trzeba tylko patrzeć po witrynach a można pozwokić sobie godnie żyć.

14. Jakie są złe strony związków na odległość? (według Ciebie)
Według mnie złą strona związku na odległość jest własnie ta rozłąka. Często czuje lęk, że może coś sie stać, bo przeież praca na statku nie jest bezpieczna. Czy to z zewnątrz czy wewnątrz coś może sie stać. Przykre jest też to, że to już nie pierwsze święta, które spędzę bez mojego narzeczonego. Nie mamy dzieci, ale cięzko mi sobie wyobrazić, że jak zajdę w ciąze i dojedzie do porodu narzeczony będzie te ponad 7000 km odemnie. Gdy dziecko będzie stawiać pierwsze kroki i uczyć sie nowych słów jego to może ominąc, a chciałabym z cvałego serca by na wszystko patrzał razem ze mną. By mógl być w moim życiu w kazej ważnej chwili. By nić go nie ominęło.. A niestety praca marynarza wiąże sie z tym, że często wszystko co dla nas ważne oni mogą zobaczyć tylko na zdjęciu :(



1 komentarz:

  1. Wszystko napisane jakby na sile.
    I pytania i odpowiedzi.
    Znam ten temat od podszewski i z przykroscia stwierdzam,ze jesli naprawde ta dziewczyna tak mysli to jest bardzo uzalezniona od swojego faceta i nie ma innego zajecia niz czekanie na niego.
    Marynarz potrzebuje kobiety silnej,ktora poradzi sobie psychicznie i fizycznie podczas jego nieobecnosci. Udzwignie na barkach wszelkie czynnosci, a gdy On bedzie w domu- wykorzysta z Nim czas do pelna.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 My World by Dagmara Rek , Blogger