Najlepsza żona na świecie, to ja! (według mojego męża)

Długonoga blondynka, która nosi markowe ubrania, chodzi do kosmetyczki każdego dnia, zatrudnia sprzątaczkę, kucharkę i wiele innych pomocników oraz jest tylko i wyłącznie wizytówką swojego męża - czy to znaczy, że tak ma wygladac najlepsza żona na świecie..? Oczywiście, że nie! Najlepsza żona na świecie to osoba, która dba o domowe ognisko, a takze dba o siebie. To kobieta, która umie pogodzić pracę zawodową z wychowywaniem dzieci i nigdy nie zaniedbuje męża. Najlepsza żona na świecie to nie tylko kobieta z pasjami ale także Pani Domu, która kocha swoją rodzinę nade wszystko.  Najlepsza żona na świecie to ja! (według mojego męża, oczywiście)

Najlepsza żona na świecie, to ja! (według mojego męża)
Uwielbiam być żoną! Uwielbiam być Panią Domu! Uwielbiam być po prostu kobietą dla mojego mężczyzny! Uwielbiam, gdy mój mąż mówi, że jestem (dla niego) najlepszą żoną na świecie. Czy jestem idealna..? Oczywiście, że nie! Mi jak każdej innej kobiecie zdarzają się chwile zwątpienia, braku sił, czy po prostu lenistwa. Jestem wybuchowa, czepialska, uparta, ale.. każda z tych moich wad zostaje w pewnym momencie zamieniona w zaletę, w zależności od sytuacji. Nie jestem idealna, bo nikt nie jest idealny. Nie ma ludzi niezastąpionych, najlepszych, najcudowniejszych i najwspanialszych. Jestem ja, zwyczajna Pani R.  Zwyczajna dla każdego, nadzwyczajna dla mojego męża. 

Nie posiadam długich nóg i nie jestem blondynką. Włosy farbuję kiedy chcę i na jaki kolor chcę. Aktualnie zachciało mi się z czarnego przejść w kolory brązowe i staram się jakoś urzeczywistnić mój plan. Maluję je od czasu do czasu (całe szczęście, że nie widać odrostów tak bardzo, jak jest to widać przy czarnych włosach). 

Nie mam długich nóg, ale mam nogi, które uwielbia mój mąż. To dla niego one są najpiękniejsze i bardzo lubi, gdy chodzę w spódniczkach, bądź krótkich spodenkach. 
Nie chodzę do kosmetyczki każdego dnia. Chodzę tylko na regulację brwi raz na miesiąc. Wszelkie peelingi i maseczki wykonuję w domu, bo dzięki temu nie tracę czasu na bezsensowne leżenie, tylko mogę zając się domem.


Nie mam pomocników domowych. Wszystkie domowe prace wykonuję sama. Nie jest mi strasznie zmywanie okien, mycie naczyń, czy czyszczenie ubikacji. Nie boje się, że zniszcze sobie dłonie myjąc bez rekawiczek (w rękawiczkach i tak bym nie umiała nic robić). Nie jest dla mnie ujmą posprzatać w mieszkaniu. I nigdy nie chciałabym miec pomocy domowej. Wolę wszystko sama zrobić w domu, po swojemu. Mój dom-moja twierdza. Nie potrzebuję Pani do pieczenia i gotowania. To ja jestem Panią Domu i to moje potrawy mają zachwycać mojego męża. W końcu nie bez powodu się mówi, że "przez żołądek do serca". A co jeżeli mi ciasto nie wyjdzie..? Nie załamuję się! Nie od razu Kraków zbudowano. Nie jestem alfą i omegą. Mam prawo się mylić, tak samo jak zamiast super pulchnego ciasta ma prawo wyjść zakalec. Bo przecież każde niepowodzenie ma być dla nas nauczką, prawda? Więc.. dlaczego mam być zła na to? Człowiek uczy się całe życie, a naszym obowiązkiem jest popełniać błędy i wykonywać kilka razy tę samą rzecz, tylko po to, aby kolejnym razem wyszła nam perfekcyjnie. Nie skreślam siebie przez jedno niepowodzenie. Każde niepowodzienie uczy mnie cierpliwości, bo przecież nie można mieć wszystkiego od razu. Bo co.. zachce mi się wielkiego domu z ogórdkiem - pstryk i mam..? Oczywiście, że nie! Muszę pracować dużo, aby osiągnąc swój cel. A dążenie do celu jest fascynujące. Zobacz jak miło jest patrzeć na coś co powstaje z niczego. Cegiełka po cegiełce dokładasz swoich sił, swojej pracy, aby powstało to co sobie zaplanowałaś jakiś czas temu. A jaka radość jest wtedy, kiedy wiesz, że Twój plan osiągnęłaś tylko i wyłącznie dzięki swojej determinacji i ciężkiej pracy!

Nie chodzę w samych markowych ubraniach. Bo czy szata świadczy o człowieku? Moim zdaniem NIE! To osobowość jest najważniejsza. Co z tego, że ktoś ma ubrania ze zwykłych sieciówek? Nie ważne ile masz butów Nike, czy ciuchów Adidas, ważne jakie bogactwo posiadasz w sobie, w środku. Ważne jakim człowiekiem jesteś. Do portfela nikt nigdy nie będzie Ci zaglądał, pamiętaj o tym! A to czy stać Cię na drogie rzeczy czy nie, to tylko i wyłącznie Twoja sprawa.

Nie pracuję zawodowo, ale to nie oznacza, że mój mąż mnie utrzymuje. Potrafię sama o siebie zadbać, potrafię znaleźć sobie dodatkowe prace, w którym mogę zarobić na moje drobne wydatki oraz na zapłacenie czesnego na studiach. Wiele razy już pisałam Wam o tym, że jestem moderatorką portalu Familie.pl, rozprowadzam artykuły do domu Betterware oraz prowadzę tego bloga. Dodatkowo staram się co jakiś czas porządkować moje zasoby kosmetyczne. Jeżeli widzę, że coś kupiłam/dostałam, a tego nie będę używała, to wystawiam na aukcję. Biorę udziały w przeróżnych konkursach, dzięki którym dostaję wiele gadżetów przydatnych w domu. Mam mnóstwo pomysłów, a pomysły sprawiają, że moje życie nie jest nudne i bezczynne. 

Jestem po prostu sobą! Krzycze jak się zdenerwuję, przeklinam, gdy się oparzę, bądź coś potłukę, płaczę, gdy jest mi smutno, chwalę, gdy jest taka potrzeba. Nie udaję, a to najważniejsze. Bo.. najlepsza żona, nie musi być idealną żoną. Musi przede wszystkim być sobą zawsze i wszędzie. Najlepsza żona nie jest kurą domową, ale jest kobietą, która ma cel w życiu i do niego dąży. To taka kobieta, która ma wsparcie w swoim mężczyźnie, która jest dumą swojego męża. To kobieta, którą mąż może się pochwalić. I tu nie chodzi o wygląd, a przede wszystkim charakter i dobroć i ciepło jakie od tej kobiety bije.

Moj mąż ma swoje pasje, a ja nie neguje tego. Staram się wspierać go z całych sił, nie podcinam mu w żaden sposób skrzydeł, lecz wierzę, że to co zaplanował - osiągnie.
Nie denerwuje się, gdy mąż chce z kumplami zarwać noc na graniu w Fifę na konsoli. W tym momencie mam czas dla siebie. A czasami to nawet i z nimi zagram.

Po prostu jestem sobą! Miłą, sympatyczną, ale także i wredną, pyskatą Panią R. Jestem taka jaka jestem, po prostu jestem idealna dla mojego Pana R. 



Koszulka "The best wife in the wordl"  do kupienia ----> Mocem

Najlepsza żona na świecie, to ja! (według mojego męża)

Najlepsza żona na świecie, to ja! (według mojego męża)

Najlepsza żona na świecie, to ja! (według mojego męża)

8 komentarzy:

  1. super wpis, z ciekawością przeczytałam do końca ! ;) każda kobieta dla swojego męża powinna byc najwazniejsza! :)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bycie żoną jest fajne! Nikt nie jest idealny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Każda kobieta dla swojego męża powinna być tą najlepszą :) I każda kobieta powinna się spełniać w tym co lubi, nie koniecznie musimy się kategoryzować do jednej grupy :) Ja myślę, że gdyby było mnie na to stać, skorzystałabym z pomocy Gosposi żeby miec więcej czasu na spędzanie go z moim partnerem :) Ale oczywiście daję radę i bez niej.

    OdpowiedzUsuń
  4. O jejku :) Mąż! Tak młodziutko wyglądasz, taka osiemnastka a tu mąż :P Nie spodziewałam się tego :P
    Ale masz całkowitą rację :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieważne jakie jesteśmy dla innych, ale jeśli nasz facet za nami szaleje to nie powinnyśmy mieć żadnych kompleksów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie. Być sobą, mieć swoje pasje a jednocześnie mieć czas dla siebie nawzajem i wspierać się we wszystkim. Dużo mądrości i ciepła bije z Twojego wpisu :) Pięknie to wszystko ujęłaś :)
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiście chyba jesteś idealną żoną, dbasz o męża, dom :). Mój mąż podobnie myśli do Twojego, też ma najlepszą żonę na świecie ;).

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 My World by Dagmara Rek , Blogger